Z cyklu
co chciałabym dzisiaj zjeść i
gdzie chciałabym dzisiaj być: sfogliatelle w Neapolu!
Zauważyłam, że Neapolitańczycy wolą wgryzać się w pojedyncze ciasteczka niż kawałki większych ciast. Może tak łatwiej zagryźć małe espresso wypite
jednym łykiem? A może jest jakiś inny powód, który ktoś mi uświadomi? ;)
Z pewnością w Neapolu na kulinarnym tronie zasiada sfogliatelle - nazwa ciastka oznacza
wiele warstw lub
liści. Zdacydowanie bardziej podoba mi się druga opcja, pewnie przez lekko biologiczne (w tym lekko botaniczne, choć trudno w to uwierzyć) skrzywienie.
Produkcja liściastego ciastka nieco przypomina mi wykonanie ciasta francuskiego. Z resztą
film, na którym surowe ciasto rozciągane jest do granic niemożliwości hipnotyzuje mnie do dziś mimo swojej kiepskiej jakości :) Sfogliatelle z zewnątrz jest chrupiące a w środku kryje serowe nadzienie. Tęskni mi się do Neapolu.
Miłego (tygo)dnia!
PS. I tak jak
Anthony dodaje w komentarzach: w Neapolu można znaleźć dwa rodzaje sfogliatelli:
frolla (krucha) i
riccia (u mnie na zdjęciu jest
riccia). Obie nadziewane są mieszanką ricotty i ugotowanej na mleku semoliny lub mąki pszennej durum. Z resztą odsyłam do
właściwego posta. :)