Z okazji Świąt życzę Wam wszystkim żebyście zawsze mieli szczęście i w hazardzie, i w miłości ;)
sobota, 22 grudnia 2012
czwartek, 13 grudnia 2012
Spekulosy i masa migdalowa
Po spekulosowym zestawie jaki dostałam, dalej męczę ten sam temat. Ten sam, ale jakby inny ;) Bo tym razem spekulosy stanowiły spód od tarty, a nie główne ciasteczkowe danie. Inspirację podprowadziłam z Weekend Bakery, a sam przepis na spód tak jak wcześniej, z Belgii od kuchni. Tylko jakby ilość przyprawy do spekulosów wzrosła.
Przepis trochę świąteczny. I długi.
Składniki
Masa migdałowa
Przepis trochę świąteczny. I długi.
Składniki
Masa migdałowa
- 250 g migdałów
- 250 g cukru
- skórka otarta z jednej cytryny
- odrobina wody
- 1 jajko
- 50 g masła
- kopiasta szklanka mąki
- 2/3 szklanki cukru cassonade (lub ciemnego muscovado)
- 3/4 kostki (150g) zimnego masła
- dwie łyżeczki przyprawy do spekulosów (cynamon, imbir, goździki, gałka muszkatołowa)
- szczypta soli
- 4 łyżki mleka
Wykonanie
- Należy koniecznie zacząć od masy migdałowej - im dłużej poleży w lodówce tym bardziej spójną stworzy całość.
- Migdały i cukier włożyć do blendera/młynka i drobno zmielić. Dodać skórkę cytrynową i trochę wody (u mnie to były jakieś 3 łyżki) i zagnieść. Powinna powstać masa o konsystencji marcepanu (właściwie to prawie marcepan).
- Zawinąć w folię i odłożyć do lodówki, najlepiej na tydzień. U mnie poleżało jakieś 4 dni.
- No to teraz ciasto na spekulosy (czyli parę dni później). Mąkę wymieszać z cukrem, solą i przyprawami, dodać masło i posiekać. Dolać mleko i szybko zagnieść.
- Zawinąć w folię i zostawić w lodówce, najlepiej na noc.
- Masę migdałową wyjąć z lodówki żeby nieco zmiękła.
- Piekarnik nagrzać do 170 stopni.
- Formę do tarty wylepić masą spekulosową. Zapiec w piekarniku przez 15 minut.
- W tym czasie do masy migdałowej wbić jajko i dodać masło (najlepiej w temperaturze pokojowej), po czym zagnieść/zmiksować.
- Podpieczony spód wypełnić przygotowaną masą migdałową i piec około pół godziny. Jeśli wierzch będzie się za bardzo przypiekał, można go przykryć folią aluminiową albo zmniejszyć temperaturę i piec trochę dłużej.
- Długi przepis, ale smaczny.
Więc smacznego!
czwartek, 29 listopada 2012
Belgijskie spekulosy
Mam słabość do foremek do ciastek. Często je kupuję, zbieram, dostaję, a ostatnio zapragnęłam je produkować. Gorzej, że kiedy już jakieś zachomikuję w szufladzie, z rzadka ich używam. Jak na rodowitą Polkę przystało, często mam większy apetyt na ciasta mokre i miękkie niż na chrupiące ciasteczka do herbaty. Mimo wszystko mój zapas mnie cieszy i ciągle czuję jego potencjał.
Cała ta foremkowa miłość tłumaczy jedno z moich marzeń dotyczących kuchennego wyposażenia. Mimo iż nie jestem znawczynią belgijskiej kuchni, zapragnęłam kupić foremki do spekulosów - ładne, drewniane z tradycyjnym motywem. W Polsce takich ze świecą szukać, ale jak już się zdążyłam pochwalić, do Belgii udał się mój Konrad i takie przywiózł. Oprócz tego dostałam mieszankę przypraw do spekulosów i cukier cassonade (o którym więcej tutaj) czyli pełen ciasteczkowy zestaw - nic tylko piec!
Skorzystałam z przepisu z Belgii od Kuchni (tylko troszkę posoliłam) i wyszło całkiem pysznie!
Składniki
- kopiasta szklanka mąki
- 2/3 szklanki cukru cassonade (lub ciemnego muscovado)
- 3/4 kostki (150g) zimnego masła
- łyżeczka przyprawy do spekulosów (cynamon, imbir, goździki, gałka muszkatołowa)
- szczypta soli
- 4 łyżki mleka
Wykonanie
- Mąkę wymieszać z cukrem, solą i przyprawami, dodać masło i posiekać. Dolać mleko i szybko zagnieść.
- Zawinąć w folię i zostawić w lodówce, najlepiej na noc.
- Piekarnik nagrzać do 170 stopni, wyłożyć blachę papierem do pieczenia.
- Uformować ciasteczka. Ja posypywałam foremki dużą ilością mąki, odrywałam małe kulki ciasta, wgniatałam w foremki, odcinałam nadmiar nożem i wystukiwałam ciasteczka na blachę. Autorka rozwałkowywała ciasto na grubość pół centymetra i wycinała ciasteczka nożem.
- Ciasteczka piec około 10-20 minut (w zależności od wielkości).
- Po wystudzeniu przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku.
Fajny pomysł na Święta.
sobota, 24 listopada 2012
Tarta pomaranczowa
Zimowy sezon na aromatyczne pomarańcze uważam za otwarty! Zabawne, ale masa w tarcie, którą upiekłam smakuje trochę jak sernik, mimo że sera na oczy nie widziała.
Przepis bardzo inspirowany Wielkim Żarciem.
Składniki
Ciasto:
Wykonanie
Przepis bardzo inspirowany Wielkim Żarciem.
Składniki
Ciasto:
- 200 g mąki
- 40g cukru
- 100 g zimnego, posiekanego masła
- 1 zółtko
- szczypta soli
- skórka otarta z jednej pomarańczy
- sok wyciśnięty z 3 pomarańczy
- 3 jajka
- 120 g cukru
- 100 g roztopionego, wystudzonego masła
- łyżeczka aromatu waniliowego
- kopiasta łyżeczka startego imbiru
Wykonanie
- Składniki na ciasto wymieszać i szybko zagnieść. Uformować kulę, zawinąć w folię i włożyć na minimum pół godziny do lodówki.
- W rondelku z grubym dnem przygotować krem. Roztrzepać jajka, dodać resztę składników i podgrzewać na małym ogniu do momentu kiedy krem zgęstnieje, cały czas dokładnie mieszając.
- Piekarnik nagrzać do 180 stopni, formę do tarty wykleić ciastem i zapiec je przez około 10 minut.
- Na podpieczony spód wylać krem, włożyć do piekarnika, zmniejszyć temperaturę do 160 stopni i piec jeszcze 30-40 minut.
- Ciasto ozdobiłam pomarańczami kandyzowanymi z cynamonem i goździkami oraz mleczną czekoladą (co bardzo polecam).
Smacznego!
sobota, 17 listopada 2012
Cake pops z chilli
Prawie zawsze miałam czas i możliwości żeby coś upiec, niezależnie od tego jak wykończona wracałam do domu. Nawet nie wyobrażałam sobie, że zdarzy się żebym przez 2-3 miesiące nawet nie podeszła do piekarnika. A tu TRACH - stało się! Wieczorami odpoczywałam raczej przy pilnych projektach (ew. głupich postach na temat jogurtów) zamiast taplać dłonie w misce z ciastem. Dzisiaj z ilością zajęć wcale nie jest lepiej, no ale ile można ;)
Tym razem wyprodukowałam cake popsy co oznacza nic innego jak dużo lepienia w cieście - i dużo przyjemności, ale jakby na to nie patrzeć upierdliwej. Na szczęście za każdym razem idzie coraz sprawniej.
Połączenie czekolady ze śliwką zawsze wydaje mi się atrakcyjne, ale w zimnym listopadzie dodatek chilli był już dla mnie niezbędny! Trochę korzenne, miło pieką.
Składniki:
Ciasto
Tym razem wyprodukowałam cake popsy co oznacza nic innego jak dużo lepienia w cieście - i dużo przyjemności, ale jakby na to nie patrzeć upierdliwej. Na szczęście za każdym razem idzie coraz sprawniej.
Połączenie czekolady ze śliwką zawsze wydaje mi się atrakcyjne, ale w zimnym listopadzie dodatek chilli był już dla mnie niezbędny! Trochę korzenne, miło pieką.
Składniki:
Ciasto
- szklanka mąki
- 1/2 szklanki mleka
- 2-3 łyżki oleju
- 1 jajko
- 3-4 łyżki marmolady (akurat miałam różaną)
- 1/2 łyżeczki sody
- 1 kopiasta łyżka kakao
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- łyżka startego imbiru
- trochę posiekanej papryczki chilli wedle uznania (ja dodałam pół dużej, suszonej, bez pesteczek)
Do sklejania
Wykonanie
- około 1 szklanki syropu z kandyzowanych śliwek
- łyżeczka esencji waniliowej
- 2 tabliczki białej czekolady
- pół tabliczki gorzkiej
- kilka łyżeczek oleju
- posypki
Wykonanie
- Blachę małej wielkości wysmarować tłuszczem, piekarnik nagrzać do 180 stopni.
- Wszystkie składniki na ciasto zmiksować (tak, tam nie ma cukru, ale jeszcze będzie), przelać do blachy i piec koło pół godziny.
- Ciasto wyjąć z pieca, kiedy wystygnie pokruszyć i wymieszać, a potem zagnieść z syropem (tu jest cukier) i esencją waniliową.
- Uformować kulę, zawinąć w folię i włożyć do zamrażarki na pół godziny.
- Wyjąć ciasto, formować z niego nieduże kulki i znów włożyć do zamrażarki, tym razem na 15 minut.
- W tym czasie roztopić białe czekolady z około 2 łyżeczkami oleju, w kąpieli wodnej uważając żeby nie przegrzać polewy.
- Maczać patyczki w białej czekoladzie i nadziewać na nie kulki wyjęte z zamrażarki (niezbyt głęboko, bo pękną i niezbyt płytko, bo spadną ;).
- Nadziane kulki znów włożyć do zamrażarki na 15 minut.
- Tym razem całe kulki maczać w czekoladzie i wbić w bloczek styropianu albo włożyć w inne miejsce, które utrzyma je w pionie.
- W międzyczasie rozpuścić ciemną czekoladę z łyżeczką oleju, w podobnych warunkach jak białą.
- Ozdabiać kulki :) Posypki oczywiście w dowolnym momencie!
Smacznego :)
poniedziałek, 12 listopada 2012
Poniedzialek vs. belgijskie czekoladki
Poniedziałki na ogół nie stanowią dla mnie traumy, bo w moim przypadku są wolne. Reszta dni w sumie też mnie jakoś nie dotyka, bo lubię swoją pracę. Nie trudno jednak wyczuć w powietrzu ogólnonarodowy wisielczy nastrój spowodowany poweekendowym powrotem do standardowych zajęć. Do tego w Polsce jak to w Polsce ciśnienie zawsze za niskie. Albo za wysokie (dziś za wysokie). Kawa za kwaśna, pogoda zbyt szara, za dużo ludzi w tramwaju, no i zimno. Więc spać się chce. I nawet ponarzekać nie można.
W razie wisielczego nastroju należy wysłać swojego złotego mężczyznę po belgijskie czekoladki - jak to zrobić?
- Wysłać siostrę chłopaka do Brukseli.
- Wysłać chłopaka w odwiedziny do siostry.
- Sprawić żeby wiedział, że uwielbiasz czekoladę.
- Czekać.
- Zajadać.
Ale przejdźmy do meritum sprawy. Przecież nie chodzi mi o to żeby zachwycać się zrzędliwą twarzą polskości ale żeby pochwalić się tym co dostałam ;)
Proszę:
![]() |
| Wiem, że niektórzy nieco bardziej czyszczą produkty spożywcze przed ich fotografowaniem , no ale bez przesady - czekoladki są do jedzenia, nie fotografowania. |
Dziękuję :)
czwartek, 8 listopada 2012
L. Casei refleksyjnie
Ponieważ mam mnóstwo rzeczy do zrobienia, przypomina mi się jeszcze większa ilość innych spraw, które absolutnie nie mają związku z aktualnymi obowiązkami. Do głowy wpadła mi również złota myśl Mariusza, która raz na jakiś czas zachwyca mnie swoją trafnością.
P.S. Mariusz przyznaje, że złota myśl pochodzi z czeluści internetu, więc to właśnie zakamarkom Google'a oddaję prawo do własności intelektualnej ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)













