czwartek, 6 września 2012

Przerwa techniczna.

W związku z poniższym znikam na miesiąc.


Właściwie to wyszło na to, że do jednego (Uzbeki-) Stanu. I na ostatnią chwilę czytam regulamin swojego ubezpieczenia na wypadek wizyty u uzbeckiego dentysty. Tak to jest jak się piecze za dużo ciasta. Choć mam obawę, że to nie samo pieczenie jest głównym problemem.

Do zobaczenia!

piątek, 31 sierpnia 2012

Ciasteczka z solonymi chipsami

Chocolate chip cookies brzmi dobrze - kojarzy się z Ciasteczkowym potworem, pieguskami i wszystkim co pyszne. A potato chip cookies? Hm, no potato chips to nic innego jak chipsy - solone, zielona cebulka, paprykowe itd. Ale jak to, w ciasteczkach? No tak, normalnie. Upiekłam i potwierdzam, że bardzo dobre. Słodko-słone, z delikatnym smakiem i chrupaniem chipsów.



Przepis znalazłam w kwietniowym (2012) numerze Living Marthy Stewart, a potem odrobinkę zmieniłam.

Składniki
  • 110 g masła
  • pół szklanki białego cukru
  • pół szklanki jasnego cukru trzcinowego
  • pół łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • 1 duże jajko
  • 1 i 1/3 szklanki mąki
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • duża szczypta soli
  • 2,5 szklanki niezbyt drobno pokruszonych solonych chipsów ziemniaczanych
  • 2/3 szklanki uprażonych, a potem drobno posiekanych orzechów włoskich i nerkowca (same włoskie pewnie też będą spoko)

Wykonanie
  1. Na blasze rozłożyć papier do pieczenia, piekarnik nagrzać do 190 stopni.
  2. Masło utrzeć z cukrami (jeśli mikserem to na wysokich obrotach przez około 3 minuty).
  3. Dodać jajko i ekstrakt z wanilii, zmiksować do wymieszania.
  4. Dodać mąkę, proszek do pieczenia, sól i znów zmiksować do połączenia składników. W tym miejscu mój mikser umarł.
  5. Dodać połowę chipsów (1 i 1/4 szklanki) i wymieszać (nawet jeśli czyjś mikser podoła to tu lepiej zrobić to ręcznie).
  6. Z kawałków ciasta formować w dłoni kulki o średnicy około 5 cm (u mnie wyszło to tyle ile wygodnie mieści się w dłoni). Obtaczać w reszcie chipsów, po czym rozkładać lekko spłaszczone zachowując odstęp 3-5 cm.
  7. Piec 15-20 minut na złoto.

Smacznego słodko-słonego!

czwartek, 30 sierpnia 2012

Pizza Dziadka Jurka

Nie mam co udawać, że kiedykolwiek sama usmażyłam placki ziemniaczane. Wystarczająco często robi to moja babcia Marysia, która stanowi główną linię produkcyjną obiadów dla naszej rodziny. Placki ziemniaczane zdarza się zrobić również mojej mamie albo dziadkowi Jurkowi. Ten ostatni smażenie sygnalizuje najczęściej słowami mam sposób na pizzę. To zdanie działa jak magiczne zaklęcie (a może klątwa?) - każdy kto je usłyszy, w przeciągu maksymalnie 48 godzin będzie cierpiał z powodu przejedzenia wielkim plackiem ziemniaczanym z dodatkiem sera żółtego, cebuli, wędliny i pieczarek (te ostatnie opcjonalnie). Dziadkowa pizza występowała też w wersji z kiełbasą i serem topionym zamiast szynki i sera żółtego. Klasycznym, polskim sosem jest ketchup, chociaż ostatnio odkryłam, że idealny do tego jest sos czosnkowy na bazie jogurtu.


O proporcjach rozpisywać się nie będę, bo w kontekście babcinych/dziadkowych przepisów po prostu nie przystoi. Wiadomo, wszystkiego na oko!

Co należy zrobić? Najpierw przygotować to, co wyląduje na wierzchu. Cebulę poddusić z pieczarkami, przyprawić do smaku i dodać wędlinę. Odstawić.

Kolejnym krokiem jest wyprodukowanie masy na placki ziemniaczane (cóż, głównie tarcie). Usmażyć po 1 wieeelkim placku z jednej strony, przełożyć na drugą i na usmażony wierzch wyłożyć przygotowaną wcześniej cebulową mieszankę. Na to położyć ser - smażyć pod przykryciem żeby się stopił.

Placek wyłożyć na talerz i umrzeć z przejedzenia!

środa, 29 sierpnia 2012

Paskudniki

Dzisiejszy rysunek dedykuję Paskudnikom. Nie pokazuję ich twarzy, bo z góry mogę założyć, że autor 2/3 poniższego dialogu zażąda przeprosin w ogólnopolskiej gazecie. I to już nie po raz pierwszy.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Na co komu okulary?

Dla tych, którzy jeszcze się łudzą, że sztuczne zahamowanie apetytu swojego mężczyzny jest możliwe.


niedziela, 26 sierpnia 2012

Z kawą 3 w 1

O ile nie są planowanym prezentem, muffiny najczęściej powstają z tego co akurat znalazło się w domu. Są na tyle szybkie, że wyskakiwanie do sklepu wydłużyłoby czas przygotowania dwukrotnie. Z tego powodu nie opłaca się z premedytacją polować na konkretne składniki. Nie mówię już o wizycie w spożywczaku podczas wakacji na działce - tam trzeba poświęcić około godziny na wyprawę na zakupy i z powrotem. Dlatego tym razem muffiny sponsorowała kawa 3 w 1, a Nutella... no cóż, była po prostu efektem wakacyjnej rozpusty stale obecnym w szafce. Dzięki temu udało się pożreć z rana coś całkiem pysznego, wilgotnego. Najlepsze jeszcze ciepłe, z dobrą kawą.


Składniki
  • szklanka mąki
  • 2 opakowania kawy 3 w 1 (ja użyłam Nescafe)
  • łyżeczka cukru waniliowego (opcjonalnie)
  • szczypta pieprzu
  • szczypta soli
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół szklanki jogurtu
  • jajko
  • pół szklanki oleju
  • 2/3 szklanki cukru
  • kilka łyżek Nutelli

Wykonanie
  1. Przygotować foremki do muffinów, piekarnik nagrzać do 180 stopni.
  2. Wszystkie suche składniki oprócz cukru wymieszać ze sobą.
  3. W drugim naczyniu dokładnie wymieszać wszystkie mokre składniki i cukier.
  4. Połączyć mokre i suche składniki nie mieszając zbyt długo.
  5. Masą napełniać foremki do połowy, na środek wykładać po łyżeczce Nutelli, po czym przykrywać kolejną porcją ciasta.
  6. Muffiny piec 20-25 minut. Po wyjęciu z piekarnika zostawić jeszcze na chwilę w foremkach po czym studzić na kuchennej kratce, ale niezbyt długo ;)
Gotowe!

piątek, 24 sierpnia 2012

Idziemy na piknik!

Podobno robi się piknik. Albo idzie się na piknik. Ja zjadam piknik. Organizacja trochę się komplikuje, kiedy do najbliższego sklepu są dwa kilometry, a jedyny rower darzy się ograniczonym zaufaniem. Ale czego się nie znajdzie w lodówce, szafce i owocowo-warzywnym koszyku.