Niedzielę sposnorują płonne nadzieje Konrada i praktyczne wykorzystanie kołdry.
niedziela, 24 lipca 2011
czwartek, 21 lipca 2011
Muffinowe czekolekarstwo
Jeszcze niedawno myślałam, że umrę na morderczy ból wszystkiego. Tak się jednak złożyło, że znalazłam przepis, który mnie praktycznie wyleczył ;) Najbardziej przyciągnęło mnie wizualne podobieństwo wypieku do muffinów z piekarni Lubaszki, które wsuwam praktycznie co drugą sobotę po drodze do pracy w Koperniku. I są pyszne.
W migdałach i czekoladzie, które są głównymi bohaterami receptury, można doszukiwać się licznych prawie-uzdrawiających składników. Orzechy dostarczają całkiem sporo witaminy B2, a czekolada magnezu. Obydwa te składniki ponoć pomagają walczyć ze stresem. Migdały są też źdródłem wapnia i nienasyconych kwasów tłuszczowych, a czekolada dorzuca od siebie jeszcze potas i witaminę E (wapń z resztą również).
Poza tym zjedzenie takiego ciastka dostarcza ogromnej ilości endorfin - hormonów szczęścia!
O niezdrowych aspektach może nie będę wspominać ;)
Wyleczona mogę spisać przepis, jak zwykle nieco zmodyfikowany.
Składniki
1 jajko
1/3 szklanki drobnego cukru
1 szklanka i 1 łyżka mąki
2 łyżki kakao
płaska łyżeczka sody oczyszczonej
pół łyżeczki proszku do pieczenia
pół opakowania cukru wanilinowego
60g roztopionego i ostudzonego masła
3 łyżki kefiru
50g czekolady gorzkiej, posiekanej
50g posiekanych migdałów
M&Msy (opcjonalnie)
Przygotowanie
1) Piekarnik nagrzać do 200 stopni.
2) Stopić masło.
3) Jajka ubić z cukrem i cukrem wanilinowym.
4) W misce wymieszać suche składniki.
5) Do suchych składników dodać ubite jajka z cukrem, wystudzone masło i kefir.
6) Energicznie wymieszać - jak to w przypadku muffinów, nie należy się przejmować grudkami.
7) Dodać czekoladę i orzechy. Wymieszać.
8) Ciasto nakładać do foremek wyłożonych papilotkami, na wierzchu ułożyć m&msy.
9) Piec 10 minut w 200 stopniach, potem zmniejszyć temperaturę do 180 i piec jeszcze 10-15 minut, do suchego patyczka ;)
Smacznego!
PS. Kolejnym powodem, dla którego spodobał mi się ten przepis było gęste ciasto, które może unieść M&Msy. Na wszelki wypadek na każdego muffinka położyłam tylko po kilka, ale możecie być pewni, że po dzisiejszym udanym teście powstaną jeszcze ciastka najeżone M&Msami ;)
W migdałach i czekoladzie, które są głównymi bohaterami receptury, można doszukiwać się licznych prawie-uzdrawiających składników. Orzechy dostarczają całkiem sporo witaminy B2, a czekolada magnezu. Obydwa te składniki ponoć pomagają walczyć ze stresem. Migdały są też źdródłem wapnia i nienasyconych kwasów tłuszczowych, a czekolada dorzuca od siebie jeszcze potas i witaminę E (wapń z resztą również).
Poza tym zjedzenie takiego ciastka dostarcza ogromnej ilości endorfin - hormonów szczęścia!
O niezdrowych aspektach może nie będę wspominać ;)
Wyleczona mogę spisać przepis, jak zwykle nieco zmodyfikowany.
Składniki
1 jajko
1/3 szklanki drobnego cukru
1 szklanka i 1 łyżka mąki
2 łyżki kakao
płaska łyżeczka sody oczyszczonej
pół łyżeczki proszku do pieczenia
pół opakowania cukru wanilinowego
60g roztopionego i ostudzonego masła
3 łyżki kefiru
50g czekolady gorzkiej, posiekanej
50g posiekanych migdałów
M&Msy (opcjonalnie)
Przygotowanie
1) Piekarnik nagrzać do 200 stopni.
2) Stopić masło.
3) Jajka ubić z cukrem i cukrem wanilinowym.
4) W misce wymieszać suche składniki.
5) Do suchych składników dodać ubite jajka z cukrem, wystudzone masło i kefir.
6) Energicznie wymieszać - jak to w przypadku muffinów, nie należy się przejmować grudkami.
7) Dodać czekoladę i orzechy. Wymieszać.
8) Ciasto nakładać do foremek wyłożonych papilotkami, na wierzchu ułożyć m&msy.
9) Piec 10 minut w 200 stopniach, potem zmniejszyć temperaturę do 180 i piec jeszcze 10-15 minut, do suchego patyczka ;)
Smacznego!
PS. Kolejnym powodem, dla którego spodobał mi się ten przepis było gęste ciasto, które może unieść M&Msy. Na wszelki wypadek na każdego muffinka położyłam tylko po kilka, ale możecie być pewni, że po dzisiejszym udanym teście powstaną jeszcze ciastka najeżone M&Msami ;)
wtorek, 19 lipca 2011
Krowki, maliny i Afganistan
Krążą plotki, że Afgańczycy zakochali się w polskich krówkach. Podobno w tych kruchych, nie ciągutkach, ale tylko dlatego, że te drugie nie dojeżdżają do Agfanistanu - wszak żeby krówka się ciągnęła musi być świeża. Na spróbowanie obydwu rodzajów cukierków Afgańczycy mogą jednak mieć nadzieję, bo miejscowi "przedsiębiorcy" ponoć dość intensywnie podrabiają krówki z Milanówka. Nie wiem z jakim skutkiem.
Trudno powiedzieć co było przyczyną a co skutkiem, ale w związku z afgańską miłością, polscy żołnieże rozdają cukierki w moro-papierkach miejscowym, tak dla zacieśnienia więzi ;) Jak można przeczytać na połowie portali informacyjnych, z tego powodu MON zamówiło 10 ton krówek za równowartość 200 tysięcy złotych.
U mnie w domu by się nie zmarnowały.
Aby uczcić kolejny element polskiej kultury w kolejnym zakątku świata, skorzystałam (nikogo to nie zdziwi) z przepisu Liski. Połączyłam w nim krówki (z Milanówka!) z malinami, których ekspansję można obserwować niekoniecznie w Afganistanie, ale z pewnością pod Halą Banacha.
Przepis sam w sobie nieco zmieniony - głównie po to żeby zagęścić ciasto.
Składniki
1) Jajko wymieszać w misce z cukrem, jogurtem i masłem.
2) Dodać mąkę, płatki owsiane i proszek. Wymieszać.
3) Dodać połowę krówek, połączyć z masą.
4) Wsypać maliny i delikatnie wymieszać.
5) Piekarnik nagrzać do 180 st C.
6) Masą wypełniać foremki maksymalnie do 2/3 ich wysokości .
7) Na wierzch wsypać resztę krowek i wstawić do piekarnika na 30-35 minut.
Muffinki powiny być złocisto-brązowe.
Trudno powiedzieć co było przyczyną a co skutkiem, ale w związku z afgańską miłością, polscy żołnieże rozdają cukierki w moro-papierkach miejscowym, tak dla zacieśnienia więzi ;) Jak można przeczytać na połowie portali informacyjnych, z tego powodu MON zamówiło 10 ton krówek za równowartość 200 tysięcy złotych.
U mnie w domu by się nie zmarnowały.
Aby uczcić kolejny element polskiej kultury w kolejnym zakątku świata, skorzystałam (nikogo to nie zdziwi) z przepisu Liski. Połączyłam w nim krówki (z Milanówka!) z malinami, których ekspansję można obserwować niekoniecznie w Afganistanie, ale z pewnością pod Halą Banacha.
Przepis sam w sobie nieco zmieniony - głównie po to żeby zagęścić ciasto.
Składniki
- 2 jajka
- 1/3 szklanki cukru trzcinowego
- 4 łyżki płatków owsianych
- szklanka i 2 łyżki mąki pszennej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 200 g jogurtu naturalnego lub kefiru
- 80 g stopionego masła
- 180 g krówek, bardzo drobno posiekanych
- 1/3 pojemnika malin
1) Jajko wymieszać w misce z cukrem, jogurtem i masłem.
2) Dodać mąkę, płatki owsiane i proszek. Wymieszać.
3) Dodać połowę krówek, połączyć z masą.
4) Wsypać maliny i delikatnie wymieszać.
5) Piekarnik nagrzać do 180 st C.
6) Masą wypełniać foremki maksymalnie do 2/3 ich wysokości .
7) Na wierzch wsypać resztę krowek i wstawić do piekarnika na 30-35 minut.
Muffinki powiny być złocisto-brązowe.
poniedziałek, 18 lipca 2011
niedziela, 17 lipca 2011
Nie ma jak u Babci - leczo dokumentowane telefonem
Dziś zaliczyłam spontaniczną wizytę u Babci Marysi. Oprócz tego, że zostałam nakarmiona jogurtową czekoladą, obejrzałam zdjęcia z życia rozrywkowego (mówię całkiem poważnie) chóru parafii Wniebowięcia NMP w Warszawie przy okazji wysłuchując paru uroczych komentarzy na ich temat.
Swoją drogą najfajniejsze było to, że trafiłam na moment masowej produkcji leczo, które stanowi nasz główny posiłek w sezonie cukiniowo-pomidorowym. Zawsze chciałam spisać przepisy Babci - na leczo, gołąbki, naleśniki (zwanymi przez Babcię plackami naleśnikowymi ;), ale nie jest to takie proste, bo jedyną słuszną metodą stosowaną w babcinej kuchni jest metoda na oko.
Tak więc na leczo potrzeba (zdjęcia komórką, wybaczcie):
Spróbuję podsumować.
Składniki
1) Posoloną cebulę dusić na maśle 3 minuty. W tym czasie pokroić papryki w kostkę, dodać do cebuli i dusić jeszcze 5 minut.
2) W tym czasie obrać i pokroić kiełbasę. Cukinię tylko pokroić (w dużą kostkę), będzie bardziej chrupiąco i zdrowiej. Zagotować osoloną wodę w pojemnym garnku (tyle wody żeby przykryła mniej więcej połowę cukinii).
3) Dorzucić kiełbasę do cebuli i papryki, dusić razem kolejne 5 minut.
4) Do garnka z wrzącą wodą wrzucić cukinię, podgrzewać do ponownego zagotowania mieszając. Gotować jeszcze minutę, nie dłużej, bo cukinia rozmięknie.
5) W tym czasie naciąć skórki pomidorów i umieścić je w żaroodpornym naczyniu.
6) Cukinię, która gotowała się już minutę przecedzić przez sitko. Wrzątku z cukinii można (a nawet nałeży) użyć do sparzenia pomidorów.
7) Pomidory obrać i pokroić, wrzucić do dużego garnkna. Tam połączyć z resztą składników: cebulą, papryką, kiełbasą i cukinią. Dusić jeszcze chwilę na małym ogniu, doprawić czosnkiem i solą do smaku.
Można podawać z ryżem lub chlebem.
Może przepis nie brzmi zbyt prosto, ale w rzeczywistości jest bardzo przyjemny. Jedyną wadą jest to, że do tej pory śmierdzę cebulą ;)
![]() |
| ...ale połowa nie chodzi: ta jest chora, ta nie żyje, ta jest leniwa... |
![]() |
| Tutaj takie rybki jesteśmy. (Babcia - czwarta pani od lewej) |
![]() |
| Usiadłam z Wiesią, bo ona taka modląca - gorzej by było trafić na kogoś, kto dużo gada. (w drugim rzędzie od przodu, po lewej stronie) |
![]() |
| Kiedy? Popatrz sobie na stół: jak jajeczko to Wielkanoc, jak śledzik to Boże Narodzenie, a jak nic z tych rzeczy to inna impreza. |
![]() | |
| Próba z ulubionym organistą. Prawda jest taka, że i tak wszystkie starsze panie wzydychają jak nastolatki do Księdza Profesora przewracając oczami kiedy zbiera na tacę ;) |
Tak więc na leczo potrzeba (zdjęcia komórką, wybaczcie):
![]() |
| tyle cebuli i papryki, |
![]() |
| tyle pomidorów, |
![]() |
| tyle cukinii, |
![]() |
| i tyle kiełbasy. |
Składniki
- 4-5 cebul
- 2 papryki
- 7 pomidorów
- 6 średniej wielkości świerzych cukinii
- 4-5 kiełbasek, które łatwo obierają się ze skórki
- masło
- czosnek
- sól
1) Posoloną cebulę dusić na maśle 3 minuty. W tym czasie pokroić papryki w kostkę, dodać do cebuli i dusić jeszcze 5 minut.
2) W tym czasie obrać i pokroić kiełbasę. Cukinię tylko pokroić (w dużą kostkę), będzie bardziej chrupiąco i zdrowiej. Zagotować osoloną wodę w pojemnym garnku (tyle wody żeby przykryła mniej więcej połowę cukinii).
3) Dorzucić kiełbasę do cebuli i papryki, dusić razem kolejne 5 minut.
4) Do garnka z wrzącą wodą wrzucić cukinię, podgrzewać do ponownego zagotowania mieszając. Gotować jeszcze minutę, nie dłużej, bo cukinia rozmięknie.
5) W tym czasie naciąć skórki pomidorów i umieścić je w żaroodpornym naczyniu.
6) Cukinię, która gotowała się już minutę przecedzić przez sitko. Wrzątku z cukinii można (a nawet nałeży) użyć do sparzenia pomidorów.
7) Pomidory obrać i pokroić, wrzucić do dużego garnkna. Tam połączyć z resztą składników: cebulą, papryką, kiełbasą i cukinią. Dusić jeszcze chwilę na małym ogniu, doprawić czosnkiem i solą do smaku.
Można podawać z ryżem lub chlebem.
Może przepis nie brzmi zbyt prosto, ale w rzeczywistości jest bardzo przyjemny. Jedyną wadą jest to, że do tej pory śmierdzę cebulą ;)
sobota, 16 lipca 2011
Sniadanie bogow
Przygotowanie zajmuje niecałą minutę. Bardzo skutecznie zastąpiło mi dziś ukochany zestaw: Nestle Fitness, jogurt naturalny, banany i gruszki w jednej misce.
Potrzebne są:
przełożyć maliny do miseczki i zalać pierniczkowym jogurtem. Posypać płatkami, potem zjeść wydając z siebie głośne om nom nom nom.
Voilà!
Potrzebne są:
- maliny
- jogurt - Danone Gratka (bardziej wyrób jogurtopodobny), koniecznie pierniczkowy
- płatki Nestle Chocapic (albo biedronkowy ekwiwalent w moim przypadku;)
przełożyć maliny do miseczki i zalać pierniczkowym jogurtem. Posypać płatkami, potem zjeść wydając z siebie głośne om nom nom nom.
Voilà!
piątek, 15 lipca 2011
Co sie dzieje na Erasmusie?
Dla mniej wtajemniczonych - mój chłopak niebawem wyjeżdża na Erasmusa do Włoch.
O czym myśli nieco zazdrosna dziewczyna, kiedy słyszy w tym kontekście skrót "org"?
O czym myśli nieco zazdrosna dziewczyna, kiedy słyszy w tym kontekście skrót "org"?
Subskrybuj:
Posty (Atom)












