poniedziałek, 27 czerwca 2011

This is the fun part. You eat the coockie.

This is the fun part. You eat anything.


Bo od jakiegoś czasu z kebabowo-czizowo-ciasteczkowego potwora przepoczwarzam się we wszystkożercę. Wszystkożerczynię?

niedziela, 26 czerwca 2011

Trudna milosc

Moja miłość do zwiedzających w pracy często jest trudna. Bardzo trudna. Zwłaszcza w niedziele.




A najgorsze jest to, że i tak to uwielbiam ;)

sobota, 25 czerwca 2011

(Niezbyt) pieskie urodziny

Z okazji urodzin mojego Konrada, życzę dziś wszystkim wszystkiego czałczałowego.


Mój dzień właśnie tak się zapowiada. Zostawiam jeszcze w pieskiej konwencji dwie biegające kupy futra :)

 

czwartek, 23 czerwca 2011

Odrobina prywatnosci

Jestem dziś jakaś blogowo nadaktywna.

Dzsiejsze zdjęcie sernika na moim zagraconym biurku zainspirowało mnie do sporządzenia dokumentacji (nocnej i ziarnistej, więc i niebyt profesjonalnej) mojego stanowiska "pracy". Tak więc obnażam swoją prywatność wrzucając poniżej bardzo osobiste zdjęcie.


Nie wiem czy powinno martwić mnie to, że z wieczornego zamulania wyciągnęło mnie dopiero podpisywanie syfu (bardziej poprawnie politycznie: chaosu) na moim biurku.

Powinnam z resztą dorzucić serie "Parapet", "Łóżko za dnia", "Pod łóżkiem", "Biblioteczka" i "Stolik nocny" - byłyby równie efektowne.

Kuchenny kosmita i krótka lekcja przetrwania

1. 
Z lewej strony moich brownies wyrasta kosmita:


Mimo kosmity wszystko zapowiada się przepysznie, oczwiście przepis z bloga Liski:
2.
Sernik przegryzany świeżymi truskawkami jest obłędny - szczególnie ten upieczony ze startą skórką cytrynową!


Tak, to w tle i pod miską to moje biurko - im bardziej zagracone, tym lepiej dla mojego zdrowia psychicznego.

W ogóle nie rozumiem jak to jest, że raz w miesiącu kiedy jestem najbardziej napuchnięta i boli mnie brzuch, jestem jeszcze w stanie napchać się taką ilością słodyczy. Ba, jestem w stanie je upiec, mimo że normalnie umierałabym w łóżku ;)

wtorek, 14 czerwca 2011

Mi-to-wru-zba czyli chinskie ciasteczko z mitochondrialna wrózba

Kto powiedział, że chińskie ciasteczka muszą zawierać chińskie wróżby?
Wczoraj upiekłam parędziesiąt korzystając z tego przepisu:
http://kuchareczka.blox.pl/2008/02/Chinskie-ciasteczka-z-wrozba.html

Podmieniłam tylko trochę zawartość, mianowicie na karteczkach wydrukowałam wróżby dotyczące pracy w laboratorium (tam właśnie spędzam większość czasu), dokładniej pracy z mitochondriami (bo tym się w laboratorium zajmujemy). Przepowiednie były dość pesymistyczne jak na wtorkowy umilacz dnia, ale mimo wszystko było z tym trochę zabawy. Ciastka zniknęły tak szybko, że nie zdążyłam z dokumentacją, dlatego po raz kolejny jako ilustrację wrzucam bazgroły z seminarium ;)
Chociaż bazgroły dalej są na temat.

Myślę, że pracownicze wróżby nie są jedynym pomysłem na wypełnienie ciasteczka. Wcisnąć tam można chociażby życzenia, ciekawostki, odpowiedzi do jakiegoś quizu czy cokolwiek ;) Piecze się je bardzo łatwo, a w smaku przpominają faworki (tylko mniej słodkie i tłuste), więc tym bardziej polecam!

Miłego kombinowania!

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Om nom nom nom

W tym oto wywiadzie z ciasteczkowym potworem:


dziennikarka mówi, że wiele osób używa "om nom nom nom", kiedy mówią o czymś przepysznym.

I niech ktoś mi teraz powie, że jestem freakiem ;)